LIDBOARD MEMORY GAME - COLOURS AND PATTERNS

LIDBOARD MEMORY GAME - COLOURS AND PATTERNS

LidBoard - jedna uniwersalna plansza i ogrom możliwości jej wykorzystania! Jeden z pomysłów to klasyczne Memory. Dziś do pobrania "wkładka" do nauki kolorów i wzorów. Zapraszam! ;-)

Zasady gry w Memory są powszechnie znane. Jedyna różnica polega na tym, że aby odkryć pary obrazków uczeń musi odkręcić zakrętki na planszy i zajrzeć, co jest pod nimi. Jeśli uczeń odkryje dwie nakrętki z takimi samymi obrazkami, zdobywa punkt i do niego należy kolejna kolejka. Jeśli odkryje dwa różne obrazki, nie zdobywa punktu i traci kolejkę. Wygrywa uczeń, który odkryje najwięcej par. Jeśli prowadzimy zajęcia indywidualne, zamiast punktów możemy liczyć ilość prób. Im mniej tym lepiej. Wynik można zanotować jako rekord i na kolejnych zajęciach spróbować go pobić. Oczywiście żeby gra miała sens na zajęciach językowych, uczeń powinien nazywać po angielsku odkrywane obrazki.

Uniwersalna plansza z nakrętek (LidBoard) to nic innego jak przezroczysty skoroszyt "ofertówka" z doklejonymi "szyjkami" butelek wraz z nakrętkami. Do skoroszytu można włożyć uniwersalny szablon lub jeden z przygotowanych przeze mnie gotowych szablonów.



Twój jedyny wysiłek to wykonanie planszy oraz wydrukowanie "wkładek". O tym jak zrobić planszę pisałam TUTAJ

A teraz do sedna! Jeśli wykonasz swoją planszę, przydadzą Ci się "wkładki". Dziś mam dla Ciebie:

LidBoard Memory Game - Colours and Patterns -----------> POBIERZ 

Istnieją już szablony do gry w Memory ze słownictwem z kategorii: Wild Animals, Farm Animals and Pets. Aby pobrać zajrzyj TUTAJ

Dajcie znać jaka tematyka Memory przydałaby się Wam na zajęciach - zobaczymy, co da się z tym zrobić ;-) 

To do następnego!
Trzymajcie się! 


LIDBOARD MEMORY GAME - WILD ANIMALS, FARM ANIMALS AND PETS

LIDBOARD MEMORY GAME - WILD ANIMALS, FARM ANIMALS AND PETS

W tym wpisie nie popiszę się elokwencją. Po prostu wchodźcie i pobierajcie "wkładkę" do LidBoard Memory! Słownictwo z kategorii Wild animals, farm animals and pets!

Dzięki uniwersalnej planszy z nakrętek (LidBoard) klasyczna gra Memory pojawia się w nowej, ciekawej odsłonie. Dzieciaki odkręcają nakrętki, żeby sprawdzić, co się pod nimi kryje. Jeśli uczeń odkryje dwie nakrętki z takimi samymi obrazkami, zdobywa punkt i do niego należy kolejna kolejka. Jeśli odkryje dwa różne obrazki, nie zdobywa punktu i traci kolejkę. Wygrywa uczeń, który odkryje najwięcej par. Jeśli prowadzimy zajęcia indywidualne, zamiast punktów możemy liczyć ilość prób. Im mniej tym lepiej. Wynik można zanotować jako rekord i na kolejnych zajęciach spróbować go pobić. Oczywiście żeby gra miała sens na zajęciach językowych, uczeń powinien nazywać po angielsku odkrywane obrazki.


Uniwersalna plansza z nakrętek (LidBoard) to nic innego jak przezroczysty skoroszyt "ofertówka" z doklejonymi "szyjkami" butelek wraz z nakrętkami. Do skoroszytu można włożyć uniwersalny szablon lub jeden z przygotowanych przeze mnie gotowych szablonów.

Twój jedyny wysiłek to wykonanie planszy oraz wydrukowanie "wkładek". O tym jak zrobić planszę pisałam TUTAJ.





A Ty masz już swoją planszę? ;-)

Jeśli tak to przydadzą Ci się "wkładki":

LidBoard Memory Game - Pets and Farm Animals ---------> POBIERZ
LidBoard Memory Game - Wild Animals -----------> POBIERZ



 To do następnego! ;-)
Trzymajcie się!








DIY LIDBOARD - MULTIFUNCTIONAL FUNBOARD/ PLANSZA Z NAKRĘTEK - UNIWERSALNA PLANSZA DO GIER I ZABAW

DIY LIDBOARD - MULTIFUNCTIONAL FUNBOARD/ PLANSZA Z NAKRĘTEK - UNIWERSALNA PLANSZA DO GIER I ZABAW

O tym, że wody trzeba pić dużo wie każdy, a na pewno kobiety w ciąży i matki karmiące :) Skoro już i tak woda mineralna w ostatnich miesiącach lała się w domu Pani od Angielskiego strumieniami, to nie wypadałoby dopuścić do sytuacji, że zmarnuje się choćby jedna nakrętka! I tak powstała uniwersalna plansza do gier i zabaw nie tylko z językiem angielskim.



O CO CHODZI?

Chodzi o to, żeby mieć jedną planszę, którą można wykorzystać na wiele sposobów, do różnych gier i zabaw oraz do nauki słownictwa z różnych kategorii. 

Chodzi też o to, żeby pobudzić ciekawość małych rączek, które uwielbiają przy czymś majstrować i które ciężko utrzymać w ryzach. 

JAK TO ZROBIĆ?

Do wykonania planszy z nakrętek potrzebujesz:

1. Nakrętki wraz z "szyjką" odcięte z butelki po dowolnym napoju - 28 szt.




2. Przezroczysty plastikowy skoroszyt tzw. "ofertówka" - 1 szt.


3. Dowolny klej do plastiku - 1 tubka

4. Uniwersalny szablon mojego autorstwa:




---------> POBIERZ <----------



Wkładamy uniwersalny szablon do skoroszytu, doklejamy "szyjki" butelek do skoroszytu w wyznaczonych miejscach i gotowe!








Każdy kolejny szablon do gier, który umieszczę na blogu będzie idealnie dopasowany do planszy, która powstała na podstawie uniwersalnego szablonu. Wystarczy wymienić planszę w skoroszycie i kolejna gra gotowa! Jak dla mnie bomba! Podoba Wam się? 

Jeszcze kilka praktycznych porad:
1. Ułóż uniwersalny szablon w skoroszycie bardzo równo i dokładnie przed przyklejeniem "szyjek". Każdy kolejny szablon gier będzie trzeba układać w skoroszycie dokładnie w tym samym miejscu. 
2. Przed rozpoczęciem klejenia można do skoroszytu włożyć na stałe gruby papier A4 w celu usztywnienia planszy, ale bez tego też jest OK.
3. Klej na gorąco niestety nie trzyma ;-) Zdjęcie powyżej powstało przed podjęciem próby. Najlepszy będzie jakikolwiek klej do plastiku.
4. Trzeba uważać, żeby nie użyć zbyt dużo kleju. Po odkręceniu nakrętki obrazek czy napis pod nią ukryty musi być dobrze widoczny.
5. Wybór napoju do zbierania nakrętek to sprawa wysokiej wagi ;-) - upewnij się, czy wybrana woda ma też opcje np. smakowe, żeby w przyszłości mieć możliwość nazbierania nakrętek w innym kolorze pasujących do przyklejonych "szyjek". Nigdy nie wiadomo, w którą stronę poniesie inwencja twórcza :P

JAK WYKORZYSTAĆ?

Wykorzystanie planszy to temat rzeka, dlatego powstało i na pewno powstanie wiele postów na ten temat. Oto zebrane do tej pory linki:

1. Pomysły na wykorzystanie uniwersalnego szablonu.- COMING SOON!
2. LidBoard Memory Game:
- Wild Animals
- Pets and farm animals
- Colours and patterns
3. LidBoard Matching Game - COMING SOON!
- The alphabet
- Numbers
4. LidBoard battleship - COMING SOON!
5. LidBoard zabawy z dzieckiem nie tylko po angielsku - COMING SOON!

Lista będzie uaktualniana, więc bądźcie czujni! ;-)

Komu podoba się LidBoard ręka do góry! :) :) 




 Trzymajcie się! 



Rainbow inspirations Part 2/ Tęczowe inspiracje Część 2

Rainbow inspirations Part 2/ Tęczowe inspiracje Część 2


Projektor tęczy, który napotkałam i zakupiłam przypadkiem w Biedronce okazał się niesamowicie inspirującym przedmiotem! Wpatrywanie się w kolorowy łuk wyświetlony wieczorem na ścianie skłoniło mnie do zebrania pomysłów na temat tęczy. Jako pełnoetatowa mama, w pierwszej kolejności zebrałam pomysły na wykorzystanie projektora w domu. Czytaliście? Jak nie to zapraszam ---> KLIK

Dziś przychodzę do Was z inspiracjami na lekcję językową. Oto garść pomysłów:

1. Nauka kolorów
Najzwyklejsza lekcja o kolorach może zamienić się w zaskakującą przygodę za sprawą bajkowej tęczy na ścianie lub tablicy. Za pomocą flashcards czy kolorowych zabawek uczymy się kolorów. Następnie zasłaniamy okna, gasimy światło i na ścianie tworzymy kolorowy łuk. Dzieci chórem lub pojedynczo wymieniają kolory tęczy. Z doświadczenia wiem, że już samo zgaszenie światła wywołuje ekscytację, więc tęcza na pewno spotka się z entuzjazmem wśród dzieciaków.
Możemy przygotować kawałki kolorowego papieru w kolorach tęczy. Kiedy zgasimy projektor, możemy poprosić dzieci o odtworzenie kolejności kolorów i przymocować kartki do tablicy. Następnie znów włączamy projektor i wspólnie sprawdzamy, czy dzieci dobrze zapamiętały następujące po sobie kolory. 
JEŚLI NIE MACIE PROJEKTORA TĘCZY, MOŻNA WYŚWIETLIĆ TĘCZĘ JAKO OBRAZ ZA POMOCĄ ZWYKŁEGO PROJEKTORA.

2. Rozśpiewana tęcza
Podczas tęczowej lekcji na pewno nie powinno zabraknąć tęczowej piosenki, utrwalającej kolory.
Oto kilka przykładowych:




3. Tęczowe opowieści
Na tęczowej lekcji dzieci koniecznie powinny poznać jakąś ciekawą historię o tym, jak tworzy się tęcza i co kryje się na jej końcu. Kilka przykładowych filmów:

JAK POWSTAJE TĘCZA?

TĘCZOWA GÓRA

CO KRYJE SIĘ NA KOŃCU TĘCZY?


4. Garnek pełen złota


Lekcja o tęczy nie byłaby kompletna, gdyby zabrakło na niej skarbu ukrytego na końcu kolorowego łuku. Przygotowujemy zwykły kuchenny garnek, najlepiej z nieprzezroczystą pokrywką, wypełniamy go skarbami i ustawiamy na jednym końcu wyświetlonej tęczy. Skarbem może być wszystko, a mianowicie:

- czekoladowe monety w złotym opakowaniu. Najprostsza i najbardziej bezpośrednia wizja skarbu to oczywiście złote monety. Ślinka pocieknie niejednemu łasuchowi na widok garnka pełnego takich monet. Mogą one być przyznawane dzieciom jako punkty za udzielanie poprawnych odpowiedzi podczas gier i zabaw. Osobiście nie jestem fanką przekupstwa na zajęciach i wciskania dzieciom czekolady za to że się uczą, gdyż uważam, że należy uczyć w taki sposób, aby już sama nauka sprawiała dzieciom przyjemność i była wartością samą w sobie. Możemy jednak za zgodą rodziców wykorzystać takie monety przy specjalnej okazji, np. gdyby tęczowa lekcja wypadła na pożegnanie przed feriami lub w dzień dziecka.

- opakowanie Skittles lub M&Ms, dzięki któremu częstując dzieci możemy jeszcze raz powtórzyć kolory. Ze Skittles możemy wykonać tęczowy eksperyment. Zasada o przekupstwie ma zastosowanie też i w tym przypadku, także czekamy na specjalną okazję i uzgadniamy z rodzicami, czy możemy poczęstować dzieci słodyczami. 

- monety wycięte z kolorowego papieru.  Jeśli nie chcemy wykorzystać monet z czekolady, w zupełności wystarczą nam żetony wykonane z ozdobnego papieru. Możemy też obrazki o dowolnej tematyce (na przykład te od Anglomaniacy.pl) podkleić od spodu złotym papierem i nasze monety nabiorą wartości edukacyjnej. Dzieciaki mogą losować z garnka monety i nazywać słowa. Możemy też, siedząc w kółku przy akompaniamencie dowolnej piosenki, podawać sobie garnek z rąk do rąk. Zatrzymujemy muzykę, a osoba, która akurat trzyma garnek może z niego wylosować jeden żeton, nazwać co przedstawia obrazek i zachować dla siebie. Mała rada: dzieci przeżywają frustrację, gdy garnek zatrzymuje się u innych dzieci kilkakrotnie, a do nich nigdy nie dociera, dlatego nie zostawiajmy zatrzymywania muzyki przypadkowi. Trzeba mieć oczy "szeroko zamknięte" i manipulować tym, kto dostanie garnek w swoje pulchniutkie dziecięce łapki :-) 

- dowolne przedmioty np. owoce, kolorowe klocki, przybory szkolne itp.  

- materiały, które mamy zamiar wykorzystać na zajęciach np. karty do bingo o dowolnej tematyce, kolorowanki, karty pracy z zadaniami, krzyżówki, wykreślanki, mini-książeczki. 

- magiczny długopis - jeśli chcemy na danej lekcji poćwiczyć z dziećmi zapis słów, skarb w postaci znikającego długopisu byłby strzałem w dziesiątkę!

5. Tęczowe przygody
Jeśli tęcza przypadnie dzieciakom do gustu możemy ją wykorzystać jako spoiwo wszystkich działów tematycznych przez cały rok szkolny/semestr. Kiedy zaczynamy nowy cykl słownictwa, możemy zabrać dzieciaki w podróż po skarb - gasimy światło, wyświetlamy tęczę, odtwarzamy tęczową piosenkę lub np. "Walking walking" i maszerujemy z dziećmi na koniec tęczy po garnek pełen złota. Stosownie do tematyki, którą chcemy wprowadzić, w garnku mogą znajdować się flashcards lub realne przedmioty: 
- owoce lub warzywa,
- składniki do zrobienia kanapek,
- przepis i składniki na zaczarowane ciasto lub owocowy shake, które wspólnie z dziećmi wykonamy,
- składniki na pizzę (ja bym przyniosła takie jak w tym wpisie -> KLIK)
- atrybuty poszczególnych profesji (stetoskop, strzykawka, kreda/flamaster, grzebień, pędzel, aparat fotograficzny itp.)
- zabawkowe zwierzątka,
- kolorowe klocki.

6. Kolorowe owoce bez kolorowania?
Drukujemy i wycinamy czarno-białe obrazki owoców i warzyw (np. czarno-białe flashcards od Anglomaniacy.pl). Na tablicy wyświetlamy tęczę. Dzieci losują wycięte obrazki. Prowadzimy dialog:

- What's this?
- It's a lemon!
- Yes, that's right. It's a lemon. What colour is it?
- It's yellow. 

Dziecko przypina owoc do tablicy w miejscu, gdzie pojawia się żółty kolor. Dzięki tęczowej lampce czarno-biały obrazek przedstawiający cytrynę nabiera żółtej barwy. Możemy dać dzieciom trochę frajdy i pozwolić im na wymyślanie najdziwniejszych kolorów dla danych owoców i warzyw. Np. blue carrot, red banana itd. Może to ich rozśmieszyć i wzmocnić zapamiętywanie nazw kolorów :)

7. Rainbow Man


Do tej zabawy potrzebny jest nam projektor i garnek pełen skarbów, które wykorzystywane były na danej lekcji. Jedno dziecko siada na przeciwko grupy. Na jego bluzce wyświetlamy malutką tęczę. Od tej pory to dziecko jest tzw. "Rainbow Man" (przy okazji możemy nauczyć dzieci skąd się wzięły nazwy Spiderman i Batman). Uczymy dzieci rymowanki:

Rainbow Man, Rainbow Man!
Show me ................. if you can!

Dzieci kolejno zadają zagadki, a w puste miejsce rymowanki wstawiają dowolne słowo z danej lekcji. Osoba która pełni funkcję "Rainbow Man" ma za zadanie  wyjąć z garnka i pokazać grupie wspomniany przedmiot lub obrazek. Każde dziecko powinno chociaż raz stać się Człowiekiem Tęczą i chociaż raz zadać zagadkę. Dla ułatwienia możemy wywiesić na tablicy flashcards odpowiadające przedmiotom z garnka, żeby dzieci z braku pomysłów nie powtarzały ciągle jednego słówka.


Mam nadzieję, że moje tęczowe pomysły przypadły Wam do gustu. Jeśli tak, koniecznie dajcie znać w komentarzach :) Możecie dać lajka lub serducho TUTAJ.

Tęczowego dnia!

P.S. Dodam jeszcze, że jeśli czujecie się zainspirowani do zakupu projektora to przeróżne modele są do kupienia w internecie za niewielkie pieniądze. To nie jest post sponsorowany i nie jest reklamą, więc żadnego konkretnego projektora nie polecam :P Jeśli nie macie i nie chcecie kupić, można wyświetlić tęczę jako obraz za pomocą zwykłego projektora.

Rainbow inspirations part 1/Tęczowe inspiracje część 1

Rainbow inspirations part 1/Tęczowe inspiracje część 1

Pamiętam z dzieciństwa, że pojawienie się na niebie tęczy było dla mnie zawsze ekscytującym, iście magicznym wydarzeniem, zapewne dlatego, że ten piękny obraz na niebie występował bardzo rzadko. Tak naprawdę tęczę na niebie widziałam tylko kilka razy w życiu. A co jeśli można by mieć ten kolorowy łuk na zawołanie? Otóż za sprawą projektora tęczy z Biedronki tęcza zagościła w moim domu na stałe :-) Cieszę się jak dziecko, ponieważ uwielbiam drobiazgi, w których tkwi potencjał!

Już przy pierwszym uruchomieniu projektora, podczas wieczornej kąpieli mojej córeczki, w mojej głowie zaczęły piętrzyć się pomysły, co z taką lampką można zrobić na zajęciach językowych, ale że w tej chwili moja główna funkcja to mama, przedstawiam Wam w pierwszej kolejności garstkę inspiracji do wykorzystania projektora tęczy z dzieckiem w domu:

1. Lampka nocna
Jedną z pierwotnych i podstawowych funkcji projektora może być po prostu funkcja nocnej lampki. Wieczorna kąpiel czy czytanie na dobranoc w towarzystwie kolorowej tęczy to cudowny relaks i pobudzenie fantazji dziecka.  Idealnie byłoby opowiedzieć lub przeczytać dziecku bajkę z tęczą w roli głównej. Nie zapomnijcie też zdradzić dzieciom tajemnicy, że na końcu tęczy ukryty jest skarb... ;-)



2. Klepsydra/Minutnik
Projektor, który kupiłam w Biedronce wyłącza się sam po 15 minutach. Możemy więc umówić się z dzieckiem, że czytamy, czy też prowadzimy sobie wieczorne pogaduchy do momentu, aż tęcza wyłączy się sama. Kiedy zapadnie ciemność idziemy spać :) Możemy się umówić np. na dwa lub trzy "cykle" jeśli jeden to za krótko, aby przeczytać całą bajkę. 

3. Nauka kolorów
Tu nie trzeba się zbytnio rozpisywać, gdyż oczywiste jest, że dzięki projektorowi możemy z naszymi maluchami uczyć się poszczególnych kolorów. Możemy też nauczyć się kolejności kolorów i przetestować swoją pamięć wyłączając lampkę. Następnego dnia możemy z dzieckiem narysować tęczę i sprawdzić czy pamiętamy jakie kolory występowały po sobie.

4. Wieczorne pogaduchy
Tęcza to też świetna inspiracja do wieczornych rozmów i zabaw z dzieckiem. Przykłady:
- Wymieniamy na zmianę przedmioty w danym kolorze tęczy. Komu wyczerpią się pomysły ten przegrywa. 
- Zgadywanie myśli. Jedna osoba ma na myśli jakiś przedmiot i podaje wskazówki drugiej osobie tj. kolor, kategoria, zastosowanie lub cechy szczególne. 
- Na zmianę z dzieckiem zdanie po zdaniu układamy bajkę. Każde zdanie musi zawierać kolejny kolor tęczy  np. Dawno, dawno temu, żyła sobie królewna, która nosiła piękną czerwoną sukienkę. Królewna miała w swoim pokoju pomarańczowe zasłony. Kiedy rankiem odsłaniała zasłony, do jej pokoju zaglądało żółte słońce itd. 
- Łańcuszek pamięci. Wymieniamy na zmianę nazwy przedmiotów o poszczególnych kolorach tęczy, np. czerwony rower, pomarańczowy samochód itd. Każda osoba przed wypowiedzeniem swojego pomysłu musi podać wszystkie poprzednie nazwy przedmiotów. Istnieje szansa, że powtarzanie w kółko zbyt długiego łańcuszka nazw skutecznie znuży dziecko i pozwoli mu szybciutko zapaść w głęboki sen :-)

4. Nauka fizyki
Przy okazji zabawy z projektorem możemy wyjaśnić dziecku, że tęcza, którą mamy wieczorem na ścianie powstała dzięki lampce, ale prawdziwa tęcza w przyrodzie powstaje dzięki rozszczepieniu światła, które załamuje się i odbija w kroplach wody. Możemy dodać, że białe światło słoneczne tak naprawdę składa się z tych wszystkich barw, a jeśli ktoś się zna lepiej na fizyce niż ja, może dodać więcej szczegółów… ;-)

5. Inspiracja do wspólnych eksperymentów
W piękny słoneczny dzień możemy zabrać dziecko na podwórko i sami utworzyć tęczę, kierując rozproszony strumień wody w kierunku słońca. Możemy też wykonać tęczę na talerzu przy pomocy Skittles. 
6. Po prostu zabawa :)
Projektor tworzy tęczę o dowolnych rozmiarach, wystarczy zbliżyć go lub oddalić od ściany. Nasze dziecko może przenieść się ze swoimi ulubionymi zabawkami do tęczowej krainy. Wystarczy utworzyć na ścianie malutką tęczę i już lalki czy pluszowe misie mogą wyruszyć na poszukiwanie skarbu ukrytego na drugim końcu tęczy.


Tak jak w przypadku książeczki sensorycznej (o której pisałam TUTAJ), na zabawę z projektorem moja córeczka jest jeszcze zbyt malutka. Póki co pozostaje mi tylko funkcja nocnej lampki, a mała Księżna zerknie swym łaskawym okiem na kolorowe światło lub nie :-)

Jeśli nie zdążyliście kupić projektora w Biedronce, to na Allegro można kupić przeróżne w podobnej cenie. Koniecznie dajcie znać, czy tęczowe inspiracje przypadły Wam do gustu!

Trzymajcie się!
P.S. Już niedługo (jak tylko Mała Księżniczka znów pozwoli mi na trochę w spokoju usiąść do komputera) pojawi się post o tęczowych pomysłach na lekcje językowe. Poczekacie? ;-)

DIY Quiet Book - how to kill the time with a hot glue gun/ Książeczka sensoryczna DIY - jak zabić czas za pomocą pistoletu na gorący klej

DIY Quiet Book - how to kill the time with a hot glue gun/ Książeczka sensoryczna DIY - jak zabić czas za pomocą pistoletu na gorący klej

Komputer, drukarka i laminator z zapasem folii to nauczycielski "must have", szczególnie, gdy uczy się dzieci. Kiedy przestałam pracować, do mojej kolekcji "kreatywnej" dołączył pistolet na gorący klej. Patrząc na efekt pracy, którą dzięki niemu wykonałam stwierdzam, że zakup pistoletu to był strzał w dziesiątkę!

Od prawie dwóch miesięcy nie pracuję. Niektórych może to zupełnie nie dziwić, ale jeśli ktoś zna mnie prywatnie, ten wie, że jestem z typu "kobiet pracujących, które żadnej pracy się nie boją" :) W poprzednim roku szkolnym pracowałam 53 godziny tygodniowo (40 godzin w biurze i 13 ucząc angielskiego). W kulminacyjnym momencie mojego zawodowego rozdwojenia jaźni powstał dodatkowo ten blog. Liczba godzin zredukowała się w wakacje do 40, a po wakacjach znów wzrosła do 44, aby na początku grudnia wygasnąć do zera. 

Jeśli pracuje się bardzo dużo, a później nagle wcale, to okres przejściowy pomiędzy jednym stanem a drugim wygląda trochę jak odwyk. Na pewno znacie kogoś, kto rzucał kiedyś palenie. Jedni robią to tak, że podejmują konkretną decyzję i kategorycznie odcinają się od nikotyny, inni wycofują się stopniowo, najpierw ograniczając ilość wypalanych papierosów, albo stosując plastry nikotynowe, aby w końcu ostatecznie powiedzieć sobie STOP. 

Moje wyjście z pracoholizmu zdecydowanie przybrało tę drugą formę. Nie potrafiłabym tak z dnia na dzień zatrzymać się całkowicie. Nadrobiłam wszelkie zaległe obowiązki domowe (i te konieczne i te wymyślone na  potrzeby chwili), uprałam i wyprasowałam, co tylko się dało, zajrzałam w każdy kąt, wyrzuciłam wszystko co nie było potrzebne. Ciut nie Perfekcyjna Pani Domu... No ale ile można??? 

Kiedy już okazało się, że w żadnej z moich prac pod moją nieobecność świat się nie zawalił, a ja już po etapie detoksykacji przeszłam z "niepracowaniem" do porządku dziennego, nastał czas na odnowę ducha. I to jest ten najlepszy aspekt bezrobocia. Istna euforia! Tyle wolnego czasu! Nagle z najdalszych zakamarków umysłu powracają wszystkie spychane przez niedoczas pragnienia, plany i pomysły. Co kiedykolwiek chciałam przeczytać, obejrzeć, zrobić, czego chciałam się nauczyć, w czym chciałam się rozwinąć, co zgłębić - to wszystko było możliwe, bo w końcu miałam na to czas!

I tu właśnie wkracza do akcji pistolet na gorący klej :) Lista rzeczy, które robiłam przez ostatnie dwa miesiące jest baaaardzo długa, ale ja dziś chciałabym skupić się na jednej. Kiedy dawno temu pierwszy raz zobaczyłam gdzieś w sieci książeczkę sensoryczną, wiedziałam, że jeśli będę kiedyś miała dziecko, to musi ono taką mieć! Teraz kiedy rozczulona oczekuję pierwszego spotkania z naszą córeczką oraz gdy z "niedoczasu" przeszłam w "ponadczas", postanowiłam, że wykonam ją sama. 

Poniżej przedstawiam Wam rezultaty zabijania czasu pistoletem na gorący klej:











Ups...Tu trzeba jeszcze dopracować czuprynkę :)







Moja książeczka sensoryczna powstała w oparciu o szablony pochodzące z bloga DLAFFINBABIES

Link do szablonów znajdziecie TUTAJ.
Ja swoje szablony wydrukowałam, zalaminowałam i wycięłam! Takie wypaczenie zawodowe i przekonanie, że wszystko przyda się w przyszłości :P :)

Wskazówki co do wykonywania poszczególnych stron znajdziecie w poniższych filmikach:





W swojej książeczce zmodyfikowałam kolory i niektóre elementy według własnego uznania; wybrałam strony, które najbardziej mi się podobały, a niektóre podejrzałam gdzieś w sieci, ale wykonałam samodzielnie bez szablonu. Przemyciłam też angielskie słówka i mam plan na wykorzystanie tej książeczki, aby uczyć moją córeczkę angielskiego. Zobaczymy, czy będzie się chciała nią bawić... ;)

Do wykonania książeczki używałam filcu w formacie A4, który docinałam tak, aby strony były kwadratowe. Filc można kupić w sklepach z tkaninami, sklepach papierniczych lub w internecie. Jest sprzedawany na sztuki w dowolnych kolorach lub w gotowych zestawach po jednym arkuszu z każdego koloru. Ja kupiłam pojedynczo kilkanaście arkuszy niebieskich do zastosowania jako strony oraz jeden zestaw różnokolorowy do wycięcia poszczególnych elementów. Koszt jednego arkusza A4 to od 1,5 zł do 2 zł. Pistolet na klej to wydatek około 15-20 zł (są też droższe, ale mi ten tańszy wystarczył w zupełności). Klej do pistoletu można kupić w chińskim  markecie za kilka złotych. Przydadzą się też wszelkie tasiemki, wstążeczki, koraliki, guziczki, włóczka i co Wam tylko podpowie wyobraźnia.

Można też oczywiście zakupić gotową książeczkę i po sprawie :) 

Teraz zostaje mi tylko dorobić czuprynkę z włóczki na jednej stronie i schować gotową książeczkę do szuflady na rok lub dwa, bo dopiero wtedy moja córeczka będzie wystarczająco duża, aby się nią bawić. Ciekawe, czy zabawa książeczką sprawi mojej małej dziewczynce chociaż w niewielkim stopniu taką radość, jaką sprawiło mi planowanie, wycinanie i klejenie. 

A największą radością i tak jest to, że mam na kogo czekać i dla kogo robić taką książeczkę :) 



Trzymajcie się!







So far at My-Double-Decker 2017-2018/ Do tej pory na blogu 2017/2018

So far at My-Double-Decker 2017-2018/ Do tej pory na blogu 2017/2018


Niedługo mija rok odkąd piszę bloga! Nie mogę uwierzyć, że te miesiące minęły tak szybko... Postanowiłam podsumować w jednym miejscu moje dotychczasowe zmagania. Dla siebie, żeby uporządkować sobie myśli w głowie i dla Was, żebyście mogli upewnić się, że nic Was nie ominęło!


Rozpoczynając przygodę z własnym blogiem, w pierwszym poście: 


zaprosiłam Cię do swojego życia, do życia pracoholiczki z zawodowym rozdwojeniem jaźni. Trochę nauczycielka, trochę Pani z biura, trochę szalona, trochę poważna, obiecałam Ci  przejażdżkę Moim Double-Deckerem. Ostrzegałam, że czasami nie wyrabiam na zakrętach i na potwierdzenie tego w podsumowaniu rocznego funkcjonowania mogę pochwalić się tylko 13 wpisami. Tylko czy aż 13? To zależy jaki przyjmiemy punkt odniesienia. Może dla "rasowych" blogerów to tyle co nic, to tak jakby blog w ogóle nie istniał :) Dla mnie, osoby która w pierwszej połowie roku pracowała tygodniowo  40 godzin w biurze, 13 ucząc, wiele godzin przygotowując się do zajęć, do tego funkcjonując jako żona, żyjąc, gotując i sprzątając, 13 wpisów to WIELKI WYCZYN! 

W drugiej połowie roku wydarzyło się coś, co sprawiło, że przez ostatnie kilka miesięcy Mój Double Decker jechał odrobinę wolniej. Pisałam o tym tutaj: 


Ciąża bardzo odmieniła mój styl kierowania życiowym Double-Deckerem, na pewno pozwoliła mi skończyć z szaleńczą jazdą, a wolny czas, który się dzięki temu pojawił mogłam poświęcić na poukładanie życia na nowo, skupienie się na tym, co naprawdę ważne oraz na przygotowanie się do powitania w moim świecie mojej kochanej córeczki. 

Jak wiecie, nie wyhamowałam jednak całkowicie i w tym roku stworzyłam na swoje zajęcia kilka ciekawych materiałów, którymi się z Wami podzieliłam. Mam nadzieję, że wykorzystaliście je i że wniosły one jakąś iskierkę do Waszych zajęć, a Wasze nauczycielskie życie chociaż na chwilę uczyniły łatwiejszym. Oto lista wpisów z materiałami do pobrania:

Na blogu pojawiły się nie tylko gotowce do pobrania. Pisałam też o swoich pomysłach na urozmaicenie zajęć. Oto garść inspiracji: 


W ten sposób minął rok. Rok przełamywania barier, pokonywania nieśmiałości, walki z przesadnym perfekcjonizmem, rok wielkich zmian i małych/wielkich sukcesów. Patrząc na powyższą listę wpisów czuję satysfakcję i dumę. Cieszę się, że zmobilizowałam się do działania i że mam swój zakątek, swoje miejsce w sieci. Może nie jest idealnie, może nie jest profesjonalnie, ale jest po mojemu. Jeśli ze mną jesteś to bardzo się cieszę, bo oprócz tego że jestem tu dla siebie, to przede wszystkim jestem tu przecież właśnie dla Ciebie!

Daj znać jeśli tu zaglądasz! 
Czekam i ściskam! 


P.S. Zdradzę Wam jeszcze, że od ponad miesiąca NIE PRACUJĘ ... ;-) Już niedługo pojawi się post o tym, co całymi dniami może robić w domu pracoholiczka :-)
Copyright © 2014 Blog dla Angloholików , Blogger